Dziś po raz 2 z rzędu zaobserwowałam ogromną ilość ludzi na zajęciach. Nastąpiło tak nagłe zainteresowanie wszystkimi zajęciami sportowymi, że to aż dziwne. Sądzę, że sezon na „schudnij do Sylwestra” można uznać za otwarty!

I tutaj pojawia się pytanie- co po Sylwestrze? Dużo osób stawia sobie mało realne cele np. będę ćwiczyć/ chodzić na siłownię/ biegać/ spacerować codziennie! Nawet w niedzielę! Bez ani jednego dnia przerwy! A niech ta wredna Zośka/Kaśka czy inna zazdrosna znajoma zobaczy, że wcisnę się w tę ekstra sukienkę! Wiadomo, że każda motywacja jest dobra, byle tylko doprowadziła nas do wymarzonego celu, a nawet dalej. No i tu pojawiają się schody…

Mieliście już może tak, że zabraliście się za coś pełni zapału i energii, pracowaliście nad swym pomysłem codziennie? Po paru dniach lub jeśli jesteście dość wytrwali to nawet tygodniach zapał znika i powracacie do punktu początkowego? Nawet jeśli nie przydarzyło się to do tej pory nikomu z Was to z pewnością znanie chociaż jedną osobę w gronie znajomych, która tak miała. Ja w moim otoczeniu mam mnóstwo takich sytuacji. Zresztą na samej sobie nieraz widzę takie przykłady. Na szczęście mam tyle samozaparcia i „poddaje się” tylko w stosunkowo mało istotnych sprawach. Jeśli jakaś rzecz jest dla mnie ważna lub nawet bardzo ważna z mniejszymi lub większymi problemami jestem w stanie wytrwać w moim postanowieniu. Jak to robię?

  • ustalam małe cele- jak to mówią grosz do grosza… więc określam dziennie/tygodniowe cele, które mam spełnić. To daje mi motywację do dalszego działania, gdyż widzę, że jest jakiś postęp. Gdybym od razu skoncentrowała się na końcowym celu szybko zniechęciłby mnie brak wyników.
  • nie przesadzam z ambicją- przykładowo nie zakładam, że zrobię „kaloryfera” na brzuchu w 1 miesiąc. Ważne jest, żeby ustalić realny cel.
  • staram się wyrobić sobie nawyk- np. w poniedziałki między 17 a 19.30 jest mój czas na ćwiczenia. Na początku pewnie będę musiała ustawiać sobie przypomnienia na telefonie, że o 17 powinnam ćwiczyć. Z czasem stanie się to moim nawykiem i każde poniedziałkowe popołudnie będzie kojarzone z ćwiczeniami.

Co jeszcze może pomóc?

  • podejmij wyzwanie z inną osobą- zacznij chodzić na jakieś zajęcia z koleżanką, siostrą lub kolegą. Trudniej będzie Ci znaleźć wymówkę, żeby zostać w domu. Zresztą nikt nie lubi być tym, który rezygnuje, więc motywacja działa podwójnie.
  • ustal konkrety- ustal na początek jeden dzień i konkretną godzinę, którą przeznaczysz tylko na realizowanie swojego celu. Może wydawać się, że to mało. Zacznij działać regularnie, a wtedy będziesz mógł myśleć o zwiększeniu częstotliwości.
  • urozmaicaj drogę do celu- żeby się nie znudzić tymi samymi ćwiczeniami, powtarzaniem w kółko tych samych czynności warto pokusić się o troszkę kreatywności i sprawić, że dążenie do celu nie stanie się nudne.
  • uwierz, że możesz to osiągnąć- jak wiadomo pozytywne nastawienie to połowa sukcesu, do tego jeszcze fakt, że wiara czyni cuda i oczekiwany wynik jest już w zasięgu Twojej ręki.
  • zacznij od razu- nie czekaj na poniedziałek, ładną pogodę lub dobry układ planet. Działaj tu i teraz! Po co czekać i odkładać realizację swego celu, skoro można zacząć już dziś?

Realizuj swoje postanowienia nie tylko w okresie noworocznym! Walcz o swoje marzenia! Nie poddawaj się! Trwaj przy swoim celu, a z pewnością tego nie pożałujesz! 🙂

Powodzenia!
a podpis

 

 

Follow

zBLOGowani.pl