Kiszonki. Można je kochać lub też nienawidzić. Ja zdecydowanie należę do tej pierwszej grupy. Szczególnie uwielbiam kiszone ogórki i czerwoną kiszoną kapustę. Kiszonki są z Wami pewnie tak jak ze mną od dzieciństwa. Odkąd tylko sięgam pamięcią w domu mama przygotowywała przetwory, które z chęcią zjadaliśmy. Wtedy jednak niezbyt wiele mówiło się o tym jak są zdrowe. Była owszem mowa o tym, że trzeba je jeść, ale nikt specjalnie nie skupiał się na ich właściwościach.

Dziś wszelkiego rodzaju kiszone produkty wracają ponownie z głośnym hukiem i coraz to częściej słyszy się o tym, że warto zwrócić na nie uwagę i uwzględnić w codziennej diecie. Nie chodzi tylko o te najbardziej popularne ogórki, czy też kapustę. W grę wchodzi oczywiście zakwaszany biały barszcz, barszcz lub też sok z kiszonych buraków, kalafior, cukinia i wiele innych.  Kisić można bardzo wiele warzyw, a nawet owoców! Spotkałam się nawet kiedyś z kiszonym arbuzem jako przekąską do piwa. Tak mnie to zszokowało, że nie dopytywałam już, czy kiszenie przebiega podobnie jak w przypadku tradycyjnej u nas kapusty i jak to w ogóle smakuje.

Jakich korzyści możemy oczekiwać spożywając kiszonki?

  • w procesie kiszenia produkty zyskują cenne witaminy z grupy B
  • kiszonki wspomagają przemianę materii
  • wspomagają trawienie i zwiększają perystaltykę jelit
  • poprawiają pracę układu nerwowego
  • zmniejszają ciśnienie krwi
  • są bogatym źródłem witaminy C, która wzmacnia odporność
  • mają niższą kaloryczność niż produkty, z których zostały wykonane
  • wspomagają odchudzanie
  • oczyszczają organizm z toksyn
  • zawierają dużo błonnika
  • warto spożywać je na surowo- w procesie gotowania traci się większość ich właściwości
  • ostatnio wiele się mówi o antynowotworowym działaniu kiszonej kapusty. W wyniku fermentacji powstają enzymy, które po rozkładzie prowadzą do powstawania antynowotworowych związków chemicznych

Oczywiście w miarę możliwości najlepiej przygotowywać takie kiszonki samodzielnie, gdyż te sklepowe często nie są takie jak myślimy. Ogólnie dzięki mamie i jej przetworom nie muszę kupować sklepowych ogórków kiszonych, czy kapusty. Jednak pewnego dnia byłam zmuszona udać się do zakupu i ku memu zdziwieniu dowiedziałam się, że na półkach sklepowych dostępne są najczęściej kwaszone, a nie kiszone produkty. Przejrzałam parę opakowań i większość producentów poddaje żywność kwaszeniu. Naiwnie myślałam, że to po prostu synonim i kwaszone, czy też kiszone ogórki to to samo. Okazuje się, że nie! Kiszenie przebiega w naturalnych warunkach, tak jak w domu. Jeśli chodzi o kwaszenie to sprawa ma się troszkę inaczej. Kwaszenie kapusty to po prostu dodawanie do niej octu i cukru, nie mające nic wspólnego z procesem kiszenia lub fermentacją.

Pełno jest przepisów na domową kiszoną kapustę. W większości przypadków mowa jest o tradycyjnej białej kapuście. Próbowaliście może kiedyś kiszonej czerwonej? Gorąco polecam!

Czerwona kiszona kapusta
Składniki:
1 średnia główka kapusty
3-4 jabłka
płaska łyżka soli

Przygotowanie:
1. Kapustę pokroić lub poszatkować.
2. Jabłka (obrane lub ze skórką) zetrzeć na dużych oczkach.
3. Posolić i wymieszać w garnku lub innym naczyniu. Następnie sprawdzić, czy po naciśnięciu ręką kapusta puszcza sok. Jeśli nie to dodać troszkę soli.
4. Całość przykryć talerzykiem i położyć na nim coś ciężkiego np. butelkę wody mineralnej. Przykryć ściereczką i trzymać w ciepłym miejscu.
5. Na następny dzień przemieszać kapustę. Gdy będzie za mało soku dodać kubek posolonej, przegotowanej wody.
6. Po 3-4 dniach kapusta jest gotowa. Można ją przełożyć do słoików i trzymać w lodówce.

A Wy macie swoje ulubione kiszonki?

Poniżej znajdziecie odnośniki do wpisów z tej serii:
jagody goji
produkty pszczele
spirulina
aloes
orzech kokosowy
kakaowiec
jagody acai
chlorella
pokrzywa
buraki
kasza jaglana
– maca
kurkuma
– czosnek

Pozdrawiam
a podpis

 

 

Follow

zBLOGowani.pl

 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...