Poprzedni post cieszył się Waszym dużym zainteresowaniem, z czego jestem bardzo zadowolona. Z Waszych komentarzy wynika, że część z Was kiedyś również dawała się nabrać na reklamy i kupowaliście te pozornie zdrowe produkty wierząc, że robicie dobrze. Z czasem jednak udało Wam się przerzucić na faktycznie zdrowsze opcje i zacząć zwracać uwagę na skład.

Dziś podrzucam Wam następną grupę produktów, które reklamowane są jako zdrowe. Przecież wszędzie słyszy się, jak ważna jest odpowiednia ilość warzyw i owoców w diecie. Oczywiście to prawda, ale jednocześnie skrzętnie wykorzystywany chwyt marketingowy. Producenci wiedzą, że większość z nas ma problem z wdrożeniem do diety rekomendowanych porcji warzyw i owoców. Dlatego też chętnie przypominają nam o tym i podsuwają gotowe rozwiązania. Najlepszym przykładem są jogurty i napoje owocowe.

  • jogurty owocowe– jogurty są świetnym źródłem zdrowych bakterii, wspomagają nasz układ odpornościowy i wspomagają trawienie. Wydawałoby się, że połączenie ich z owocami to świetny pomysł! W przypadku gdy samodzielnie wkroimy do jogurtu naturalnego świeże owoce to oczywiście zdrowa i bardzo szybka przekąska. Problem jednak zaczyna się, gdy decydujemy się na zakup gotowego produktu. W takich jogurtach owocowych można mówić jedynie o śladowych ilościach owoców, gdyż ich procentowy udział w składzie często nie wynosi nawet 10%. Pomimo znikomej zawartości owoców możemy jednak liczyć na małe bonusy w postaci cukru w różnych formach, konserwantów czy substancji zagęszczających. Kaloryczność takich jogurtów jest również najczęściej bardzo wysoka w porównaniu z tym domowej roboty. Średnia kaloryczność gotowego owocowego jogurtu wynosi ok. 98kcal/100g, z czego prawie 15g to cukier. Wybierając jogurt naturalny (57kcal/100g, z czego 2,5g to cukier) z dodatkiem garści np truskawek (22kcal/ garść i 3,4g cukru) decydujemy się na lepszą alternatywę.

jogurt z owocami

  • soki/nektary/napoje owocowe– soki to kolejny wygodny sposób na dostarczenie dodatkowej porcji owoców. Jeśli kiedykolwiek próbowaliście wycisnąć sok z pomarańczy lub zrobić sok z marchwi wiecie jak dużo owoców jest potrzebnych by uzyskać zaledwie jedną szklankę. Nic więc dziwnego, że dostępne na rynku soki, nektary lub napoje owocowe produkowane są w dużej mierze z niewielkiej ilości wsadu owocowego. Niewielu konsumentów wie, że sok, nektar i napój to według prawa całkowicie inne produkty. Napoje owocowe lub warzywne muszą mieć minimalnie 20% wsadu owocowego. Pozostała część to woda, cukier i inne dodatki. W przypadku nektaru dolna granica procentowego udziału wsadu owocowego to 25%. Jeśli chodzi o sok to powinno to być 100%. Jednak nie jest wymagane, by wsad owocowy pochodził bezpośrednio z owoców. Część może być otrzymana z zagęszczonego soku poprzez wymieszanie go z wodą i dodatkiem aromatów. Oczywiście ilość dodawanego cukru w sklepowych napojach jest również stosunkowo wysoka. Od paru lat zabronione jest ustawowo dodawanie cukru do soków. Jednak nie ma o tym mowy w przypadku nektarów, czy napojów. Najlepiej sięgać po takie soki robione na miejscu lub samodzielnie je wyciskać w domu jeśli mamy taką możliwość. Dobrym rozwiązaniem są również jednodniowe soki, zarówno warzywne jak i owocowe.
  • batony zbożowe– batony fitness, zbożowe, czy musli niezależnie od swojej nazwy mogą być nie lada pułapką! Poręczne, smaczne i wydawać się może również, że zdrowe świetne nadają się na szybką przekąskę szczególnie dla osób aktywnych. Przyglądając się jednak składowi batonów czołowych marek ciężko uwierzyć jak długa może być lista składników batonika zbożowego. Na liście tej nie rzadko znajdziemy wiele składników wysoko przetworzonych (typu kandyzowane owoce, różnego rodzaju syropy) oraz ponownie cukier pod różnymi postaciami. Często batoniki tylko w nazwie mają jakiś owoc (np bananowo-czekoladowe, czy truskawkowe), gdyż w składnie występuje on zdecydowanie na końcowym miejscu. Początek listy najczęściej okupowany jest przez cukier i syrop glukozowo-fruktozowy. W większości batonów ciężko się doszukać wartości odżywczych. Ale może to i lepiej! Przynajmniej będąc tego świadomym nie zdecydujemy się na zakup takiego produktu. Wbrew pozorom zrobienie takiego domowego batona w domu wcale nie wymaga dużego nakładu czasu i umiejętności kulinarnych. Jeśli chcecie spróbować swoich sił podrzucam Wam dwa linki do batonów mojej roboty- owsiano-amarantusowe batony z sezamem i nasionami chia oraz ekspresowe batony bez pieczenia. W Internecie również pełno jest przepisów na zdrowe batony domowej roboty. Polecam je gorąco!

batony owsiane bez pieczenia

To by było na tyle jeśli chodzi o drugą część tego wpisu. Jeśli nie czytaliście pierwszej to zapraszam serdecznie do nadrobienia zaległości. Jestem ciekawa, czy w dalszym ciągu interesuje Was czytanie o takich pozornie zdrowych produktach? Jeśli tak to dajcie koniecznie znać! Sami pewnie się orientujecie, że przykładów jest zdecydowanie więcej.

Jak to wygląda u Was przy tych produktach? Kupujecie w sklepie, czy może sami robicie? Jeśli w sklepie to, czy zwracacie uwagę na skład, czy kierujecie się raczej ceną produktu lub marką producenta?

Jeśli spodobał Ci się ten wpis zapraszam na stronę bloga na Facebooku i zachęcam do polubienia Fanpage’u. W ten sposób na bieżąco będziesz dostawać informacje o kolejnych ciekawych postach! Znajdziesz mnie również na Instagramie.

Pozdrawiam gorąco!
a podpis

Follow

zBLOGowani.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...