Czas wyzwań typu schudnę do Sylwestra lub noworocznych postanowień powoli się rozpoczyna i coraz więcej osób pod koniec roku decyduje się na drastyczne zmiany w swojej diecie. Jednym słowem- odchudzanie pełną parą. Większość oczekuje świetnych efektów najlepiej w jak najkrótszym czasie i przy najmniejszym wysiłku. Dlatego też najczęściej sięgamy po produkty, które zdawałoby się są zdrowe. Przecież co złego jest w jogurcie, musli, czy fit batonach energetycznych? No właśnie! Wydawać by się mogło, że to zdrowe produkty, jednak producenci często bazując na naszej nieświadomości i nadużywając zaufania pod etykietką fit wciskają nam najzwyczajniej żywność, która ze zdrowiem niewiele ma wspólnego.

Mam nadzieję, że ten wpis uczuli Was chociaż troszkę na zwracanie uwagi na skład i podda w wątpliwość wiarygodność niektórych producentów oraz ich prawdomówność. Sama też kiedyś popełniałam te błędy, dlatego wiem, że osoby nie związane ze zdrowym odżywianiem często nawet nie zdają sobie sprawy z problemu. Nie chodzi o to, by podczas zakupów sprawdzać skład dosłownie każdego produktu, bo może to być niemożliwe w przypadku, gdy zakupy robione są dla większej ilości osób. Celem tego wpisu jest raczej zwrócenie uwagi na to, że produkty opatrzone etykietkami typu fit, bez konserwantów, bez cukru itd nie zawsze muszą faktycznie być najlepszym wyborem, gdy chcemy schudnąć lub rozpocząć przygodę ze zdrowym odżywianiem.

Tyle gadania! Na jakie produkty powinniśmy zwrócić uwagę?

  • musli, granole i inne płatki śniadaniowe– nie wiem jak Wam, ale mnie zdrowe śniadanie przed długi czas kojarzyło się właśnie z miseczką takich płatków zalanych mlekiem. Pewnie to obraz utrwalony przed reklamy telewizyjne i inne media. Tak na prawdę w samych musli, granoli i płatkach owsianych, jaglanych, czy innych nie ma nic złego. Pod warunkiem, że sprawdzimy ich skład lub zrobimy je samodzielnie w domu (przepis na domową granolę znajdziecie tutaj). Jednak sprawa nieco się komplikuje, gdy chcemy kupić gotową mieszankę w sklepie. Takie produkty zawierają najczęściej masę cukru w różnych postaciach na czołowych miejscach składu, utwardzone tłuszcze, dosładzane są nawet suszone owoce. Wszystko po to, by sprawić, że konsument jedząc takie płatki i wierząc, że przyczynią się one do schudnięcia sięgnął po nie ponownie. Średnia kaloryczność takich mieszanek waha się między 350 a 480 kcal/100g.
    owsianka
  • wody smakowe– woda to życie, nasz organizm składa się w większości z wody. Wszyscy z pewnością nie raz słyszeli, że pijemy zdecydowanie za mało wody, większość z nas jest notorycznie odwodniona ze względu na nie spożywanie zalecanej ilości wody. Jaki z tego wniosek? Woda jest zdrowa! Ale co zrobić jeśli sama woda nam nie smakuje? Można wmusić w siebie szklankę dziennie, ale picie większych ilości przez długi czas będzie męczące. Dlatego często sięgamy po półśrodki. Woda smakowa to wciąż woda, więc nawadniamy organizm, a jednocześnie dzięki aromatom możemy ją pić, bo jest całkiem smaczna. Wilk syty i owca cała, prawda? No jednak nie do końca.

    Poniżej podrzucam Wam skład pierwszej z brzegu wody smakowej znanego producenta.

    woda źródlana 93%, cukier, regulator kwasowości: kwas cytrynowy, substancja konserwująca: benzoesan sodu, naturalny aromat brzoskwiniowy z innymi naturalnymi aromatami.

    Mam nadzieję, że Was również lekko przeraża fakt, że taka woda składa się tylko w 93% z wody, a reszta to dodatki w postaci cukru (jak zwykle czołowe miejsce) i konserwantów różnego rodzaju. Jeśli nie smakuje Ci zwykła woda to dodaj do niej plasterek cytryny, wrzuć pokrojoną truskawkę, czy dowolny inny owoc. Możliwości jest niesamowicie dużo. A każda z nich będzie zdecydowanie lepsza niż zakup wody smakowej.lemoniada

  • masło orzechowe– temu produktowi poświęciłam niedawno cały wpis (sprawdź tutaj). Masło orzechowe jest świetnym produktem, gdy potrzebujemy podbić liczbę kalorii w diecie, szukamy źródła zdrowych tłuszczy lub pysznego dodatku do śniadania, czy wypieków. Jednak podobnie jak w przypadku innych produktów warto rzucić okiem na ich skład. Producenci najbardziej popularni w dużych marketach oferują bardzo słabej jakości masła orzechowe. Stosunkowo niewielka zawartość orzechów, dodatki cukru, tłuszczy i utwardzaczy to zdecydowanie nie najlepszy pomysł. Oczywiście najtańszą (cena niesolonych orzeszków ziemnych to koszt rzędu 20zł/1kg) i zdecydowanie najzdrowszą opcją jest zrobienie masła samodzielnie, jednak nie każdy ma na to czas i wystarczająco mocny blender 😉 Jednak na rynku dostępne są również masła o świetnych składach i w stosunkowo dobrych cenach. Nie warto zjadać masło orzechowe, w których składzie orzeszki to zaledwie 60 parę procent.

To by było na tyle jeśli chodzi o pierwszą część tego wpisu o pozornie zdrowych produktach. W niedługim czasie możecie się spodziewać następnej odsłony z kolejnymi produktami! Póki co czytajcie etykiety i nie dajcie się nabrać producentom 😉

Jeśli spodobał Ci się ten wpis zapraszam na stronę bloga na Facebooku i zachęcam do polubienia Fanpage’u. W ten sposób na bieżąco będziesz dostawać informacje o kolejnych ciekawych postach! Znajdziesz mnie również na Instagramie.

Pozdrawiam serdecznie
a podpis

Follow

zBLOGowani.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...