Pisząc wpis o placuszkach z jabłkami zdałam sobie sprawę, że nie napisałam jeszcze o oleju kokosowym! Sama nie wiem, jak to się stało, że o nim nie pomyślałam. Czym prędzej naprawiam swój błąd i zaczynam krótką opowieść o mojej przygodzie z olejem kokosowym.

Zaczęła się ona hmm może jakieś dwa lata temu, kiedy zaczęłam się bardziej interesować zdrowym żywieniem i wpływem jedzenia na nasze zdrowie i samopoczucie. Jak to zawsze w moim przypadku bywa po powrocie do domu rozpoczęłam mały research i od razu uległam czarowi tego oleju. Moje wrażenie umocniło się, jak tylko otworzyłam pierwszy raz słoiczek z nim. Bajka! 🙂

Wielokrotnie spotkałam się z określeniem kokosa, jako lekarstwa na wszelkie choroby. Ciężko mi było w to uwierzyć, gdyż zawsze sceptycznie podchodzę do „cudownych” produktów sto w jednym. Jakie miłe było moje zaskoczenie, gdy wraz z czytaniem o kokosie lista jego plusów zwiększała się i obejmowała wiele różnych obszarów. Sami zresztą zobaczcie:

  • ma silne właściwości antybakteryjne i przeciwwirusowe (wszystko dzięki obecności kwasu laurynowego występującego naturalnie tylko w kokosie i mleku matki)
  • przyspiesza metabolizm i wspomaga odchudzanie
  • zapobiega odkładaniu się tłuszczu
  • zmniejsza uczucie głodu
  • korzystnie wpływa na pracę serca i układu krwionośnego
  • obniża poziom złego cholesterolu
  • poprawia wykorzystanie cukru we krwi
  • zawiera silne przeciwutleniacze
  • pomaga regulować i wspierać produkcję hormonów
  • wspomaga trawienie
  • nawilża i odżywia skórę
  • wzmacnia kości i zęby (przyczynia się do lepszego wchłaniania wapnia i magnezu)

Dodatkowo olej kokosowy nie jełczeje i ma wysoką temperaturę dymienia (powyżej 200°C). W kuchni używam go najczęściej do smażenia słodkich rzeczy – placków, czy naleśników. Dodaję go do ciast i ciasteczek zamiast zwykłego oleju. Dzięki temu potrawy nabierają delikatnie kokosowego posmaku. Używam go też czasem do smażenia krewetek lub gdy robię jakieś orientalne danie.

Oprócz tego stosuję go regularnie jako kosmetyk do pielęgnacji włosów. Na czym dokładnie to polega opisuję w tym wpisie. Bardzo dobrze również sprawdza się jako składnik domowego peelingu.

Mam wrażenie, że nierafinowany olej kokosowy staje się z czasem coraz bardziej popularny w Polsce. Udało mi się przekonać do niego nawet moich rodziców, co jest już niemałym sukcesem!

Poniżej znajdziecie parę przepisów z wykorzystaniem oleju kokosowego:
domowa granola
bezglutenowe muffinki z masłem orzechowym
placuszki owsiano-amarantusowe
muffiny buraczane z żurawiną
ciasto marchewkowe
kokosowy jagielnik na daktylowym spodzie
fit brownie z owocami
czekoladowe naleśniki z truskawkami 
owsiane babeczki z kremem jaglanym i truskawkami
kokosowe owsiane placuszki z borówkami

Pozdrawiam
a podpis

 

 

Follow

zBLOGowani.pl