Coraz więcej osób ma problemy z jedzeniem z umiarem. Wokół nas jest tyle kuszących pyszności, co rusz jakaś okazja, że aż ciężko się powstrzymać. Sama wiem, jak czasem trudno jest odmówić sobie najsmaczniej wyglądających rzeczy. Czasem to wciśnięcie dodatkowej porcji mięsa, by babcia się nie poczuła urażona, czasem ciastko do towarzystwa albo poczęstunek na odchodne kogoś z pracy. I tak leci, nawet się nie zdążymy dobrze obejrzeć, a okazuje się, że bardzo ciężko jest nam się powstrzymać i zachować silną wolę.

Problem spożywania nadmiernych ilości jedzenia niestety coraz częściej dotyczy również Polaków. Oczywiście póki co niekwestionowanie w tej dziedzinie przodują Amerykanie, jednak z każdym rokiem tendencje w Europie niepokojąco przybliżają się do tych amerykańskich standardów. Bardzo trudno zachować nam zdrowy rozsądek i umiar. Coraz częściej sama jestem świadkiem podejścia „wszystko albo nic”. Wiele osób popada ze skrajności w skrajność. Jednego dnia bez żadnego problemu jedzą praktycznie wszystko na co mają ochotę i co im wpadnie w rękę, nie przejmując się zupełnie ani kaloriami ani wartościami odżywczymi dostarczanych produktów. Drugiego zaś postanawiają radykalnie zmienić podejście do odżywiania i posilają się wyłącznie sałatkami albo co gorsza całkiem przestają jeść i decydują się na radykalne diety.

Osobiście jestem zwolenniczką podejścia- wszystko z umiarem i z zachowaniem zdrowego rozsądku. Dlaczego nie można spożywać pożywienia w odpowiednich dla naszego organizmu ilościach, dostarczając mu wartości odżywczych, a raz na jakiś czas pozwolić sobie na jakiś mały wyskok (więcej o tzw. cheat meal znajdziecie tutaj)? Umiarkowanie, czy też balans pomiędzy tymi dwoma rzeczami jest kluczowy, jeśli chcemy przez długie lata cieszyć się zdrowiem zarówno fizycznym jak i psychicznym. Co więc należy zrobić? Poniżej znajdziecie parę wskazówek:

  • ustal swoje standardy– zastanów się co dla Ciebie oznacza słowo umiar w odniesieniu do posiłków. W moim przypadku oznacza to, że bazą mojej diety są warzywa, owoce, różnego rodzaju kasze, makarony, rzadziej mięso, okazjonalnie skuszę się na sklepowe słodycze, czy jakieś mało zdrowe produkty. W domu staram się jeść w taki sposób, który się dla mnie sprawdza. Oczywiście czasem nie mamy zbytnio możliwości na ingerowanie w menu, szczególnie, gdy idziemy w gości albo jemy na mieście. Wtedy pozwalam sobie na troszkę więcej niż w domu, by nie sprawiać kłopotu. Jeśli takie odstępstwa od normy nie są częste to zdecydowanie nie zaszkodzi to naszej „diecie”.
  • ciesz się tym, co jesz– pamiętam, że kiedyś miałam z tym duży problem. Jak pozwalałam sobie na sklepowego batona albo coś niezbyt zdrowego dręczyły mnie wyrzuty sumienia. Cały czas powtarzałam sobie w myślach, że niepotrzebnie sięgałam po ten produkt i zdecydowanie mogłam się obejść bez niego. Teraz wyleczyłam się całkowicie z tego podejścia. Jak już decyduję się na coś niezdrowego to odczuwam te momenty tylko i wyłącznie jako przyjemność. Przecież w końcu dlatego zdecydowałam się na te słodycze, pizzę, czy inne jedzenie. Nie odbieram sobie przyjemności dostarczanej z jedzenia „zakazanych produktów”, skoro i tak bardzo rzadko je jadam.
    muffiny
  • daj sobie czas- jeśli niedawno podjąłeś decyzję o zmianie sposobu odżywiania to z pewnością jest Ci ciężko i zdrowe produkty nie są dla Ciebie teraz tak smaczne jak gotowce, kotlety w panierce, czy mizeria na śmietanie. Jednak kubki smakowe muszą się przyzwyczaić do nowych smaków i to tylko kwestia czasu, aż zdrowe jedzenie będzie dla Ciebie smaczne, a Pepsi, czy inne słodkie napoje okażą się być tak słodkie, że ciężko przełknąć je w większych ilościach. Pamiętam jak przestałam słodzić herbaty. Nigdy nie słodziłam wiele, ale początkowo było dość ciężko. Po paru miesiącach zalewając herbatę pomyliłam identyczne z wyglądu kubki. Z tym, że jeden był posłodzony, a drugi nie. Niby 1 łyżeczka na 400 ml to niewiele, ale moje kubki smakowe były mocno zszokowane. Ciężko mi było uwierzyć, że w tej herbacie była tylko 1 łyżeczka. Do tej pory nie tknę słodzonej herbaty, bo po prostu strasznie mi ona nie smakuje (no chyba, że na stoku narciarskim).vegetables-791892_1920
  • co z oczu to z serca– kiedyś pisałam już o tym i po Waszych komentarzach okazało się, że ta zasada działa również u Was. Jeśli nie chcemy zjadać zbyt dużych ilości jedzenia to po prostu nie kupujmy go w nadmiarze. Dzięki wszystkim promocjom w supermarketach idąc po jedną sztukę/ paczkę produktu wychodzimy z 2 lub nawet 3. Jeśli to produkty, które się nie psują to raczej nic się nie stanie. Jednak jeśli w lodówce zalegają nam spore ilości jedzenia, których termin ważności niedługo upływa to ciężko zachować umiar. Podobnie sprawa się ma z kupowaniem większych opakowań. Sklepy oferują często pół- albo nawet i kilogramowe opakowania ciastek, które są po prostu tańsze niż te pakowane po 200g. Sama staram się nie kupować produktów, których po prostu nie chcę jeść i wtedy też po nie nie sięgam. Jakby były w kuchennej szafce to pewnie prędzej, czy później (pewnie prędzej) zostałyby zjedzone.
  • podstaw na asertywność– po prostu naucz się mówić nie! Jeśli Twoi znajomi lub rodzina nalegają na to, byś wziął dokładkę mimo, że już się najadłeś staraj się odmawiać. Na początku będzie ciężko, jak zresztą praktycznie we wszystkim, jednak z czasem zrozumieją i przestaną nalegać. Niestety trzeba wykazać się silną wolą, gdyż zdaję sobie sprawę jak ciężko jest odmówić kolejnego kawałka ciasta od babci i tłumaczyć, że na prawdę jest ono bardzo smaczne, tylko już więcej nie chcesz jeść.

Takie są moje wskazówki, które okazują się szczególnie przydatne w okresie świątecznym lub podczas większych spotkań rodzinnych. Kluczem do wszystkiego jest właśnie umiar i zdrowy rozsądek. A Wy macie swoje własne sprawdzone sposoby na niepotrzebne objadanie się?

Jeśli spodobał Ci się ten wpis zapraszam na stronę bloga na Facebooku i zachęcam do polubienia Fanpage’u. W ten sposób na bieżąco będziesz dostawać informacje o kolejnych ciekawych postach!

Pozdrawiam
a podpis

 

 

Follow

zBLOGowani.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...