Bardzo cieszę się, że udało mi się w końcu przeczytać książkę M. Guiliano „Francuzki nie tyją. Sekret jedzenia dla przyjemności„. Troszkę to trwało, gdyż została ona wydana ponad 10 lat temu, ale lepiej późno niż wcale 😉 Nie będę jej recenzować, ale chciałam zwrócić uwagę na garść informacji, które się w tej książce znalazły. Nie jest to co prawda nic odkrywczego, ponieważ autorka nie jest żadnym naukowcem ani specjalistą w dziedzinie odżywiania, który chce się podzielić wynikami swych najnowszych badań. Mireille dzieli się z nami wiedzą przekazywaną z pokolenia na pokolenie we Francji. To jest zdecydowanie cenniejsze niż wszystkie diety cud, którymi jesteśmy bombardowani na co dzień.

Jakie informacje chce nam przekazać autorka? Tak na prawdę jest ich całkiem sporo, dlatego wymienię jedynie te najbardziej istotne:

  • Równowaga. To chyba jedno z najważniejszych i jednocześnie najczęściej występujących słów w książce. Okazuje się, że według autorki to ona stanowi klucz do szczupłej sylwetki Francuzek. Nie ma sensu rezygnować z czekolady, czy innych produktów skoro jedzenie ich sprawia nam ogromną przyjemność. Chcąc cieszyć się życiem, nie katować dietą, czy dużą ilością wysiłku fizycznego powinniśmy wyrobić sobie pewne nawyki związane z jedzeniem. Francuzki jedząc jednego dnia wystawny obiad zmniejszają kaloryczność dań dnia następnego lub udają się na dodatkowy spacer. W ten sposób rekompensują powiększony posiłek i naturalnie dążą do utrzymania równowagi w swoim organizmie.
  • Czytając książkę dostrzegłam pewne zasady podobne do tych z idei mindful eating (sprawdź tutaj). Ważne jest, by spożywać posiłki na siedząco, w spokoju, unikając jednocześnie wszelkich rzeczy odciągających naszą uwagę od posiłku.
  • Jak najczęściej należy przygotowywać samodzielne posiłki w domu. Unikając gotowych dań, czy kupowania półproduktów jakość naszych posiłków ulega dużej poprawie. W ten sposób szybciej czujemy się syci po posiłku, gdyż był on bardziej wartościowy.
  • Najlepiej smakują pierwsze kęsy– szczególnie jeśli mowa o deserach. Mireille namawia, by jedząc deser zadowolić się zaledwie 2-3 kęsami, a resztę zostawić na talerzu lub oddać innym. No i tutaj zaczynają się dla mnie schody. Rozumiem, że podczas jedzenia nasze kubki smakowe uodparniają się na smaki i nie odczuwamy już tak intensywnie słodyczy deseru jak przy pierwszym kęsie. Ale dlaczego mam zjeść aż tak mało? 😉 Pomijam już kwestię restauracji i wydawania pieniędzy, by spróbować tylko troszkę. Zdecydowanie preferuję zjeść zdrowszą wersję deseru częściej lub jego pełną wersję, ale rzadziej.
    babeczki
  • Stop rutynie i monotonii w diecie! Znudzenie tym samym menu przyczynia się do tego, że jemy zdecydowanie więcej i najczęściej przyczynia się również do niezdrowych nawyków. Warto postawić na nowości i eksperymenty w kuchni. Nie od razu musimy porywać się na przygotowywanie mięsa krokodyla, ale nawet te same produkty w zupełnie innej odsłonie pobudzą nasze zmysły i kubki smakowe.
  • Postaw na sezonowość! W pełni zgadzam się również z tym pomysłem. Produkty są nieporównywalnie smaczniejsze w sezonie niż poza nim. Nic nie dorówna smakowi świeżych truskawek, dojrzałych pomidorów, czy śliwek.
  • Francuzki nie lubią mocnego wysiłku, treningu na siłowni, czy biegania. Zdecydowanie bardziej wolą po posiłku wyjść na 30 minutowy spacer, wysiąść jeden przystanek wcześniej z autobusu, czy wejść po schodach zamiast korzystać z windy. Autorka namawia do aktywności fizycznej, ale takiej „przy okazji”, której nie poświęcamy zbyt dużo czasu w ciągu dnia. Rozciąganie z rana, przejście do kuchni po wodę, małe przerwy w pracy wykorzystane na rozmowę ze współpracownikami. Jest to bardzo fajne, gdyż nie każdy ma czas, możliwość, zdrowie czy pieniądze na inne formy ruchu.
  • Jakość nie ilość. Lepiej zjeść kostkę czekolady o bardzo dużej zawartości kakao niż zadowolić się połową tabliczki produktu czekoladopodobnego. O wiele większą przyjemność sprawiają produkty z wyższej półki niż takie, które są ich marnymi podróbkami. Oczywiście nie chcąc zrujnować się przy pierwszych zakupach poniekąd zmuszeni jesteśmy do zakupienia dużo mniejszych ilości takich produktów.
  • Od samego początku książki przewija się jeden produkt, który jest niesamowicie istotny przy utrzymaniu szczupłej sylwetki- woda! Nie można lekceważyć jej wpływu zarówno na naszą figurę, ale również na skórę. Dzięki spożywaniu odpowiednich ilości wody skóra będzie elastyczna i napięta, a organizm dobrze nawodniony.

lemoniada

  • Wszystkie zmiany w diecie powinno wprowadzać się stopniowo. Metoda małych kroczków pozwala organizmowi przyzwyczaić się do nowości i daje większe szanse, że wytrwamy w nowym stylu odżywiania nawet gdy już nie będziemy się tak bardzo pilnować.

Na koniec jeszcze jedno spostrzeżenie- bardzo podobało mi się podkreślenie, że każdy jest inny. Nie każdy musi dążyć do figury rodem z wybiegu, czy katalogu mody. Najważniejsze jest właśnie indywidualne wyznaczenie sobie celu, tak by czuć się dobrze w swoim ciele.

Ogólnie lektura była bardzo ciekawa i przyjemna. Oprócz sekretów Francuzek na szczupłą figurę znalazłam tu również parę fajnych przepisów, które z pewnością wykorzystam. Chociaż nie do końca przekonują mnie niektóre z nich znalazło się parę perełek godnych przetestowania. Podejście Francuzek podoba mi się szczególnie ze względu na wagę jaką przywiązują do zdrowego rozsądku. Podobnie jak ja wychodzą z założenia, że wszystko jest dla ludzi, ważne jest tylko zachowanie umiaru i równowagi.

Jeśli spodobał Ci się ten wpis zapraszam na stronę bloga na Facebooku i zachęcam do polubienia Fanpage’u. W ten sposób na bieżąco będziesz dostawać informacje o kolejnych ciekawych postach! Znajdziesz mnie również na Instagramie.

Pozdrawiam
a podpis

 

Follow

zBLOGowani.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...