Jakiś czas temu pisałam o ograniczeniu soli w codziennej diecie. Oczywiście sól jest potrzebna naszemu organizmowi do prawidłowego funkcjonowania, jednak na chwilę obecną jest ona dodawana praktycznie wszędzie, co jak łatwo się domyślić nie jest dla nas zbyt korzystne. Pisałam już wcześniej o negatywnych skutkach nadmiernego spożycia soli, jednak pozwolę sobie pokrótce przypomnieć parę informacji:

  • według statystyk w Polsce zjada się średnio 2 kopiaste łyżeczki soli dziennie na osobę (dawka akceptowalna to jedna płaska łyżeczka, a w miarę możliwości nawet mniej)
  • sól znacznie podnosi ciśnienie krwi
  • obciąża nerki i serce
  • może prowadzić do kamicy nerkowej lub raka żołądka
  • zwiększa ryzyko wystąpienia miażdżycy, udaru mózgu i choroby wieńcowej

Jak wiadomo sól dodawana jest do potraw, produktów i przetworów by polepszyć i pokreślić ich smak. Wiele osób nie wyobraża sobie jedzenia jałowych posiłków. Jednak brak dodatkowej soli niekoniecznie oznacza jedzenie potraw bez smaku! W tym wpisie przedstawiłam propozycje ziół, które mogą nadać potrawom taki smak, że z pewnością zapomnimy o soli.

Jeśli jednak nie wyobrażasz sobie życia bez soli to warto przerzucić się na zdrowszą alternatywę. Dlatego też chciałam przybliżyć Wam sól himalajską.

  • w przeciwieństwie do tradycyjnej soli kuchennej sól himalajska ma właściwości prozdrowotne
  • sól himalajska zawiera ponad 80 mikro i makroelementów
  • dzięki dużej zawartości pierwiastków wspomaga nasz układ krwionośny
  • oczyszcza organizm z toksyn i metali ciężkich
  • reguluje ciśnienie krwi
  • przywraca równowagę pH
  • chroni przed chorobami reumatycznymi
  • wspomaga leczenie kamicy nerkowej
  • przy stosowaniu zewnętrznym działa antybakteryjnie oraz łagodzi dolegliwości skórne
  • w postaci kąpieli lub okładów przywraca jędrność skóry i pomaga zwalczyć cellulit

To, że sól himalajska jest bogata w minerały i ma właściwości prozdrowotne nie oznacza jednak, że możemy ją stosować bez ograniczeń. Jest po prostu lepszą alternatywą dla pozbawionej wartości soli kuchennej.

Z własnego doświadczenia wiem, że do ograniczonej ilości soli w potrawach można się przyzwyczaić. Chociaż może mnie było troszkę łatwiej, gdyż nigdy nie należałam do osób nadużywających soli. Na chwilę obecną sól w domu obowiązkowo jest dodawana do gotowania makaronu i odrobina do przyprawiania potraw. I to by było a tyle. Oprócz tego makaronu są to każdorazowo zdecydowanie śladowe ilości soli. Tak się przyzwyczailiśmy do nie dosalania potraw, że całkiem nam tego nie brakuje.

Wspomniałam wcześniej o zastosowaniu zewnętrznym soli himalajskiej. Podobno świetnie sprawdza się w kąpielach solankowych (1kg soli na 4 litry wody), jednak osobiście nie mogę tego przetestować, gdyż mam w domu tylko prysznic. Takie kąpiele polecane są przy regeneracji mięśni po długich wysiłkach, w przypadku przedłużających się przeziębień lub dla poprawy kondycji skóry.

Z pewnością przydatny okaże się peeling domowej roboty na bazie soli. Usunie on martwy naskórek, zadziała antybakteryjnie i przyspieszy regenerację skóry. 4 łyżki dowolnego oleju zmieszać z 1 łyżeczką drobno zmielonej soli himalajskiej i stosować jako peeling na twarz lub ciało nie częściej niż raz w tygodniu.

Sól himalajska dostępna jest w sklepach ze zdrową żywnością lub w Internecie. Ceny wahają się średnio między 5 – 10 zł / 1 kg. Dostępne są wersje grubo i drobnoziarniste. Warto sięgnąć po te gruboziarniste, by mieć pewność, że to nie podróbka. Bez problemu sól można zmielić w młynku, solniczce lub moździerzu.

Pozdrawiam
a podpis

 

 

Follow

zBLOGowani.pl