Wiele osób uważa, że rozpoczęcie odchudzania, czy stosowanie zdrowego stylu odżywiania oznacza zero słodyczy, zero tłuszczy, zero alkoholu i ogólnie same wyrzeczenia. Zbyt wygórowane oczekiwania szczególnie na początku przygody z byciem fit powodują jednak, że ma się jeszcze większą ochotę sięgnąć po produkty „niedozwolone”. W związku z tym wszystkie plany zdrowego żywienia od razu legną w gruzach, a nam pozostają jedynie wyrzuty sumienia i żal do siebie, że „znowu się nie udało”.

Czy faktycznie nie ma innego wyjścia? Oczywiście, że jest. Chociaż oszukiwanie jest niefortunnym określeniem jednak oddaje ono najlepiej sens całego przedsięwzięcia. Idea cheating meal lub cheating day została przetestowana przez Amerykańskich naukowców. Polega ona na wplecieniu do zaplanowanych pod kątem żywieniowym dni mniejszych lub większych grzeszków, które na co dzień są przez nas unikane. Przykładowo może to być pizza, kawałek ciasta z kremem czekoladowym, lody lub cokolwiek innego bez czego z trudem obchodzimy się na co dzień.

Zasady:
– cheat meal można stosować około 1 raz w tygodniu
– wartość kaloryczna posiłku nie powinna być liczona. Masz cieszyć się jedzeniem, a nie zastanawiać nad kaloriami!
– najlepiej jeść ten posiłek w ciągu dnia- nie na wieczór
– należy pamiętać o zdrowym rozsądku
– żeby uniknąć niespodzianek weź pod uwagę nadchodzące imprezy- wesela, rodzinne obiady, wyjścia na miasto ze znajomymi

deser lodowy

Dlaczego warto:

– przede wszystkim ze względu na pozytywny wpływ na psychikę- nie czujemy, że się męczymy, czy katujemy dietą. Jeśli zdrowe odżywianie będziemy kojarzyć tylko z restrykcyjną dietą i niesmacznymi posiłkami szybko się poddamy i powrócimy do starych nawyków

– badania wykazały, że osoby, które pozwalają sobie od czasu do czasu na oszukiwane posiłki łatwiej trzymają się wyznaczonego planu żywieniowego

– cheat meal może być traktowany jako nagroda za dobre sprawowanie- udało Ci się trzymać diety bez zastrzeżeń przez określony czas? Super! Taka nagroda na pewno motywuje do dalszego działania, a nie rujnuje naszych dotychczasowych starań i osiągnięć

– mając określony posiłek lub dzień, gdzie zabronione produkty są dozwolone masz możliwość ćwiczenia silnej woli. Przecież o wiele łatwiej jest pomyśleć- „nie kupię tej czekolady dziś, ale za 3 dni mogę sobie na nią pozwolić w ramach cheating meal” niż stwierdzić, że nie kupię jej i koniec kropka. Bez żadnej nadziei na zmianę tego stanu. Dla osób początkujących z pewnością będzie to pocieszające

– cheat meal może pobudzić metabolizm- w przypadku diet odchudzających ilość kalorii jest znacznie ograniczona. W związku z tym organizm robi wszystko co może, żeby dostarczane kalorie wystarczył na zaspokojenie potrzeb. Ze względu na to metabolizm zwalnia. Jeśli nagle dostarczysz organizmowi sporą ilość kalorii dostanie ono sygnał, że ilość jedzenia jest wystarczająca i nie ma sensu składować zapasów w formie tłuszczu.

Są też minusy:

– jak już wspominałam słowo oszukiwanie nie kojarzy się najlepiej. Niektórzy mogą nie cieszyć się tym posiłkiem tak bardzo jakby mogli, ze względu na poczucie winy lub wstydu

– można przesadzić z ilością jedzenia- skoro już zjadło się 3 kawałki pizzy to 4 i 5 nie zrobią różnicy, prawda? Tego typu myślenie jest właśnie sporym zagrożeniem dla idei cheating meal. Dasz palec, a chcą całą rękę 😉

 

Osobiście polecam bardziej stosowanie oszukiwanego posiłku niż jedzenie „niedozwolonych” produktów przez cały dzień. Łatwiej zachować umiar i nie nabawić się wyrzutów sumienia. Zalecane jest również, aby w miarę możliwości tak zaplanować dzień, żeby było w nim miejsce i czas na aktywność fizyczną.

W moim przypadku cheating meal przypada najczęściej na któryś z weekendowych dni. Niestety nie zawsze znajdzie się jeszcze miejsce na aktywność fizyczną. Jeśli to sobota, to poratuje mnie jeszcze sprzątanie w mieszkaniu. W niedzielę szczególnie w tym okresie, gdy pogoda pozostawia bardzo wiele do życzenia w grę wchodzą jedynie dłuższe spacery z psem. Na swoją obronę powiem jednak, że nie oszukuję regularnie, ani nawet nie raz w tygodniu. Wszystko zależy od potrzeb. Początkowo miałam z tym większe problemy i pewne kłopoty z silną wolą. Teraz stawiam na domowe i zdrowsze alternatywy „grzesznych” posiłków.

Jeśli chcecie zaszaleć, a brak Wam pomysłów to odsyłam do wcześniejszych przepisów:
mocno czekoladowe lava cake
czekoladowe muffiny z masłem orzechowym
domowa pizza
– pizza ze szpinakiem
pancakes z domową nutellą
ciasteczka amarantusowe
kruche ciastka z karmelem

A jak wygląda to u Was? Pozwalacie sobie czasem na ulubione „niezdrowe” potrawy?

Pozdrawiam
a podpis

 

 

Follow

zBLOGowani.pl

 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...