Ciężko mi wrócić do rzeczywistości po grudniowym zastoju. Co prawda nie miałam urlopu, który przedłużyłby świąteczny okres, ale mimo to nie jest łatwo wrócić na dobre tory. Chociaż cały czas pracowałam był to luźniejszy czas, gdyż wszyscy klienci mieli wolne i w pracy mało się działo. Stąd też lekkie rozleniwienie i spadek nastroju. Strasznie nie lubię siedzieć bezczynnie. Z dwojga złego chyba wolę mieć za dużo pracy niż za mało.

Dodatkowo Bruno przechodzi (miejmy nadzieję chwilowy) cięższy okres i wyjścia na zewnątrz wyglądają bardziej jak zawody zapaśnicze lub konkurs przeciągania liny niż to co kojarzy mi się z normalnym spacerem z psem. Chociaż są pewne pozytywy- zauważyłam zarys mięśni ramion 😉

Wszystko to połączone powodowało w ostatnich dniach lekki spadek pozytywnej energii. W rezultacie zaczęłam się zastanawiać nad tym, co mogę zmienić, żeby poprawić sobie humor. Najprostszą drogą byłoby sięgnięcie po słodycze, ale potrzebowałam jakiegoś długoterminowego rozwiązania. W ten sposób narodził się pomysł na ten wpis. Przedstawię Wam moją subiektywną listę produktów, które poprawiają mi nastrój. Jesteście gotowi? To zaczynamy!

  • kawa– pewnie kawa działa tak na niejednego z Was! Żeby poprawić sobie nastrój rozpieszczam się i poświęcam troszkę więcej czasu niż zwykle na przygotowanie kawy. Zamiast tradycyjnej kawy w filiżance robię latte lub cappuccino. Dodaję jeszcze odrobinę cynamonu lub przyprawę do kawy. Spienione mleko i od samego patrzenia na nią poprawia mi się humor! A co dopiero jak zacznę ją pić 🙂
  • banany– według naukowców uznawane są za naturalne antydepresanty, źródło magnezu oraz wielu witamin. Dobrze sprawdzają się również w walce ze stresem, zmęczeniem lub przy problemach z koncentracją. Dla mnie banany to chyba przede wszystkim dobry i słodki owoc. A jeśli mają przy tym jeszcze pośredni wpływ na produkcję seratoniny tym lepiej!
  • orzechy– kolejny produkt na mojej subiektywnej liście. Do ulubionych należą ostatnio nerkowce, ale bardzo lubię też orzechy włoskie i migdały. Dodane do jogurtu naturalnego wraz z owocami skutecznie wpływają na poprawę mojego samopoczucia.
  • owsianka– nic tak nie poprawia humoru od samego rana jak pyszna owsianka! Obojętnie z jakimi dodatkami zawsze sprawdza się idealnie. Ostatnio zafiksowałam się na połączenie owsianki, otrębów, nasion chia, masła orzechowego, wiórek kokosowych i banana. Ten miks jem już od paru dni codziennie i nie mogę się nadziwić, że do tej pory nie wpadłam na to genialne jak dla mnie połączenie!
  • melisa z pomarańczą– jak powszechnie wiadomo melisa ma koić nerwy i uspokajać. Do smaku samej melisy jeszcze się nie przyzwyczaiłam, ale chyba nie będzie takiej potrzeby. Połączenie jej z pomarańczą jest dla mnie strzałem w dziesiątkę! Niejednokrotnie piję ją dla samego smaku i zapachu, a nie dla uspokajających właściwości. Chociaż one też się czasami przydają 😉
  • jaglanka– w porównaniu z owsianką jaglanka została odkryta przeze mnie stosunkowo niedawno. I od razu się w niej zakochałam! Do tej pory kaszę jaglaną przygotowywałam na sypko na mleku z jabłkiem. Dlatego też jaglanka mnie zafascynowała! Z chęcią po nią sięgam, gdy chcę zamienić owsiankę na coś nowego. Niedługo pojawi się wpis na moją ulubioną jaglankę.
  • gorzka czekolada z pomarańczą– dodana do owsianki lub jaglanki fajnie wzbogaca ich smak. Świetnie też sprawdza się do popołudniowej kawy podczas czytania książki. Co prawda to nie mleczna nadziewana truskawkowym musem, ale też bardzo skutecznie poprawia mój humor.

A jak wygląda Wasza lista? Podzielcie się Waszymi ulubionymi poprawiaczami nastroju, chętnie poszerzę moją listę o dodatkowe produkty 🙂

Pozdrawiam
a podpis

 

 

Follow

zBLOGowani.pl